Podróżuj powoli ze Słomką i Bartkiem

Jako dzieci mamy wiele planów na to, co zrobimy, jak dorośniemy. 

Później dorastamy, lądujemy na przypadkowym kierunku studiów, w pracy na cały etat, a plany z dzieciństwa uciekają w zapomnienie. Budzimy się mając 50 lat na karku, z poczuciem pustki i wyjałowienia. Wiem, wiem. Trochę przesadziłam. Ale czy w rzeczywistości nie jest podobnie? Mając naście lat obiecujemy sobie nie być takimi, jak nasi rodzice, a w efekcie… Sami wiecie jak jest.

Ostatnio postanowiłam stworzyć listę rzeczy, które chciałabym zrobić przed trzydziestką.

I wiecie co? Ta lista uzmysłowiła mi, jak wielu rzeczy się boję. Często jedynym ograniczeniem, które staje na drodze do realizacji moich marzeń są jedynie… moje własne ograniczenia.

Zainspirowana tymi przemyśleniami, postawiłam przed sobą wyzwanie. 

Do końca roku postaram się zrealizować pięć punktów ze swojej listy. Ostatecznie zostało mi niecałe 5 lat (no dobra, raczej ciut więcej niż 4), więc trzeba się sprężać! Specjalnie wybrałam takie pozycje z listy, które w pełni zależą ode mnie i wymagają pewnego wysiłku. Nie oszukujmy się, marzenia typu “pójść na koncert Lube” nie są aż takie wymagające.

1 Pływanie i nurkowanie. Kiedyś myślałam, że potrafię pływać. Było to dawno, kiedy jeszcze nie znałam mojego Męża. Jednak wiecie, życie z pływakiem, który trenował wyczynowo przez kilka lat swojego życia, jakoś skutecznie otrząsnęło mnie z tego poczucia… Od ponad 6 lat unikam pływania jak ognia i robię wszystko, żeby nie musieć pływać. Może czas wykorzystać Męża pływaka i podszkolić się w pływaniu? Podobnie jest z nurkowaniem. Bronię się przed tym, a przecież pod wodą jest tak pięknie! Na drodze stoi jedynie mój lęk przed głęboką wodą i rekinami… No i w ogóle strach przed wszystkim, w czym nie jestem dobra.

2 Zdjęcie dziecka/kobiety w podróży. Kojarzycie zdjęcia wesołych mordek w gazetach typu Traveler, czy National Geographic? Od zawsze marzę, aby takie zrobić, jednak wstyd przed poproszeniem o zgodę na zdjęcie, zwykle bierze górę. Może najwyższy czas to zmienić.

3 Surfowanie. Wielkie marzenie mojego Męża. Planuje spędzić kilka miesięcy na plaży i uczyć się tegoż dziwacznego sportu, który napawa mnie jedynie lękiem. Rekiny, woda, fale! Brrrrr… Zawsze mówiłam: “Kochanie, Ty będziesz sobie surfował, a ja będę się smażyć na plaży”, ale właściwie… To musi być super sprawa. Mogłabym tego spróbować na totalnej płyciźnie i falach, których prawie nie widać.

4 Wegetarianizm. Nie taki na zawsze, oczywiście. Ale na miesiąc, na próbę. Czemu nie? Wciąż odkładam to na później, bo nie lubię takich deklaracji i boję się, że nie dam rady. Może teraz jest na to najlepszy czas?

5 Języki obce. Macie jakąś piętę achillesową? Moją są zdecydowanie języki obce. Jako dziecko z prowincji, edukację językową zaczęłam zdecydowanie zbyt późno, ale właściwie i tak była ona na beznadziejnym poziomie. W sytuacji, w której nie muszę mówić w jakimś języku, po prostu tego nie robię. Chciałabym trochę zmusić się do mówienia. Może następne opowiadanie “o nas” w hostelu będzie należało do mnie?

A Ty, masz taką listę rzeczy, które zawsze chciałeś/chciałaś zrobić, ale coś stanęło na przeszkodzie? A może tak jak ja, odkładasz realizację marzeń i celów na wiecznie nienadchodzące później?

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!