Podróżuj powoli ze Słomką i Bartkiem

Jak było w pracy, Kochanie?

Dziewczyny, nie denerwuje Was, gdy na zadane przez Was pytanie “jak było w pracy?” Wasz Mężczyzna odpowiada “spoko”? Mnie to wytrąca z równowagi! Ja tu mu opowiadam ze szczegółami, jaki kolor grzywki miała moja pacjentka, a on mi wyskakuje ze swoim “spoko”. Jak żyć?

Kochanie, dzień jak co dzień, usiadłem do kompa, odpaliłem Visual Studio, sprawdziłem zmiany w repozytorium i zabrałem się za robotę. Zajrzałem do swojej TODO listy i okazało się że muszę zrobić drobny refactoring klasy odpowiedzialnej za połączenie GPRS. Niestety, zrozumieć tego nie dało rady, musiałem napisać od nowa. Nabazgrałem sobie szybko mały schemat UML na kartce i zabrałem się za implementację metod mojej nowej klasy. Chwilę się zastanawiałem, czy strukturę przechowującą dane sesji SSL przekazać do funkcji przez referencję z modyfikatorem const? Uznałem, że najlepiej będzie trzymać się zasady, żeby wstawiać consta gdzie tylko można, nie? Kochanie, kochanie? Nie śpij!

Naprawisz mi rower, Kochanie?

Zapytałam 5 lat temu, tak po roku znajomości. Czekam, czekam. Wysłałam petycję do Świętego Mikołaja, skarżyłam się sklepowej i nic. Wyobrażacie sobie? Tyle lat minęło, a ja wciąż nie mam czym pedałować. Jakieś tam próby podejmował, ale wiecie albo deszcz zaczął padać, a w garażu miejsca brak (nie wspomnę dlaczego) albo za uchem go swędziało albo w kolanie łypało. Oczywiście do warsztatu roweru nie zaprowadzi, bo co to, sam nie umie naprawić?

Kochanie, czy nie wiesz, że artysta, żeby stworzyć swoje dzieło potrzebuje natchnienia? Czy myślisz, że ktoś mówił do Leonardo Da Vinci: stary namaluj ten obraz w najbliższą sobotę? Czy Michał Anioł słyszał od żony: może byś wreszcie ten przeciekający sufit naprawił zamiast biegać i bazgrać te kościoły! Aby powstało wiekopomne dzieło potrzeba natchnienia! 

Natchnienie spływa na Ciebie w najmniej oczekiwanej chwili, oświetla Cię niebiańskie światło, wypełnia Cię, rozgrzewa od środka. Czujesz to, czujesz, że musisz to zrobić. Z uśmiechem na ustach chwytasz swoją skrzynkę z narzędziami i biegniesz radośnie do garażu. Odpalasz radyjko, otwierasz piwerko, chwytasz swoją ulubioną piętnastkę z zamiarem odkręcenia pedału i nagle słyszysz kroki. Nienawistny głos oznajmia Ci: “Jedziemy na zakupy, rower możesz sobie naprawiać wieczorem!”

Natchnienie znika, światło gaśnie, odchodzi, pogrążasz się z powrotem w mroku...Odeszło...

Może Ty ugotujesz obiad w sobotę, Kochanie?

Zadawałam mu swego czasu takie pytanie. Pewnie zastanawiacie się, skąd czas przeszły użyty w poprzednim zdaniu? A no stąd, że mój Mąż odpowiada na to pytanie zawsze tak samo: “spoko”. I można byłoby się spodziewać, że sprawa jest załatwiona. Jednak o 16 okazuje się, że Mąż dopiero zaczyna przeglądać przepisy kulinarne, w domu oczywiście składników brak, więc rzeczony obiad przygotuje ewentualnie jutro… Dobrze, że miewam zapasy zup w słoikach. W przeciwnym wypadku umarlibyśmy z głodu.

Kochanie, jestem Mężczyzną, wojownikiem, myśliwym nastawionym na walkę, polowanie i zabijanie. Jak wracam umazany krwią do domu, po całym dniu zdobywania pożywienia, z siatkami z Carrefoura, to nie moim zadaniem jest nalanie wody do garnka i wrzucenie tam kilku warzyw i kawałka mięsa. To Ty, opiekunka domowego ogniska, odpowiadasz za rzeczy przyziemne, jakimi są gotowanie czy sprzątanie. My musimy walczyć!!!

Mogę wyrzucić tę koszulkę, Kochanie?

Pokazałam wyciągnięty podkoszulek, z plamami po oleju i ketchupie, z wyszczerbionym kołnierzykiem. Każdy, po prostu każdy odpowiedziałby na to pytanie: jasne, już dawno powinienem był to zrobić. Jednak nie mój Mąż. Wyobraźcie sobie, że każda jego koszulka ma jakąś wartość sentymentalną. O majtkach i skarpetkach nie wspominając. “Te majtki założyłem po swoich pierwszych zawodach pływackich”, “a ten polar to z Mongolii przywiozłem”, “o tej bluzki to na pewno nie pozwolę Ci wyrzucić, dostałem ją na swoje pierwsze urodziny!”. Tak mniej więcej wyglądają nasze przygotowania do wyprowadzki… A ktoś tu mówił o minimalizmie…

Niestety, tym razem nie będzie Kochanie! 

Droga Niszczycielko Marzeń i Wspomnień, rozumiem że jako kompletnie pozbawiona duszy istota, nie potrafisz nadawać znaczenia rzeczom, które Cię otaczają. Za to z wielkim zapałem, wielokrotnie przewyższającym najbardziej wykwalifikowanych Chińczyków, robisz zdjęcia wszystkiemu i każdemu. Nie wspominając o “sesjach” zdjęciowych z koleżankami, czyli średnio 300-400 zdjęć tych samych mordek, każdej z głupszą miną. Zajęte miejsce na naszych komputerach niedługo przekroczy zdolności przerobowe Google.

A tak w ogóle, to w domu mamy dwie duże szafy na ubrania, na moje rzeczy “wydzieliłaś” mi trzy małe półeczki i jeszcze Ci mało! Ty, Ty.. Kochana ty moja, Modliszko! 

Czy Wasze kobiety też są takie marudne? – B. vel Pablo Burdelho

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!