O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Poznani w podróży. Babki w drodze. Rozmowa z Kasią Godlewską

Do dzisiejszego wywiadu zaprosiłam Kasię, która realizuje siebie nie tylko poprzez podróże po świecie. Kilka miesięcy temu razem z mężem postanowiła przeprowadzić się do Szwecji i spełnić jedno ze swoich marzeń, czyli zamieszkać w Sztokholmie. Zawsze fascynowało mnie, co trzeba zrobić i jak dużo odwagi mieć w sobie, aby zdecydować się na taki krok. Postanowiłam o to wypytać Kasię :).  Kasia swoje opowieści z podróży opisuje również na blogu katarzyna-na-walizkach.pl.

1. Kasiu, jak to się stało, że zamarzyłaś o mieszkaniu w Sztokholmie?

Podobno niektóre rzeczy ma się po prostu w genach – w moim przypadku na pewno jest to narciarstwo, żeglarstwo oraz podróże. Po raz pierwszy do Skandynawii zabrali mnie dziadkowie, którzy również uwielbiają jeździć po świecie. Po przejechaniu całej Norwegii i Finlandii dotarliśmy do Sztokholmu, a ja się zakochałam w tym mieście. Moje zauroczenie trwało blisko 9 lat zanim się tutaj przeniosłam. I jak dotąd wciąż mi mało!

2.  Marzenia to jedno, ale do ich zrealizowania jest długa droga. Jak to się stało, że ostatecznie wylądowaliście w Sztokholmie?

Najpierw był rok w Warszawie, z którą się bardzo nie lubię. Potem Kraków i kiedy uznałam, że dobrze mi w tym Krakowie i nie muszę doświadczać Sztokholmu, mój mąż dostał ofertę pracy. W zasadzie dostał dwie, jedną ze Sztokholmu, drugą z… Reykjaviku, ale to odrębna historia. I wbrew pozorom nie było radosnego skakania pod sufit, tylko cała lista wątpliwości – czy porzucać to wygodne życie, które już sobie całkiem fajnie ułożyliśmy w Krakowie? Czy rezygnować z większości naszych planów na najbliższe dwa lata (mniej więcej tak długą zakładamy naszą przygodę ze Szwecją)? Czy znów decydować się na taki dystans między nami a rodziną i przyjaciółmi? Ostatecznie zdecydowaliśmy się zaryzykować.

3. Ile razy byliście w Szwecji przed podjęciem decyzji o przeprowadzce?

Ja byłam 3 razy, mój mąż 2.

4. Taka przeprowadzka to mnóstwo pracy. Pamiętasz, co było dla Ciebie najtrudniejsze?

Mogłabym napisać, że decyzja o rozstaniu się z częścią naszych rzeczy (np. sprzedaliśmy samochód) albo logistyka (nawet mimo wynajęcia firmy przeprowadzkowej), ale najtrudniejsze było zostawienie naszego dotychczasowego życia oraz rodziny i przyjaciół w Polsce.

5. Podczas moich podróży często łapię się na tęsknocie i zastanawianiu się, jakby to było być w Polsce, wśród rodziny i bliskich. Też tak masz? Jak sobie z tym radzisz?

Chyba każdy kto jest choć trochę związany z rodziną i bliskimi, przy dalszym i dłuższym wyjeździe tak ma.

Staram się spojrzeć na moją sytuację z dystansu i zadaję sobie pytanie czy w Polsce byłabym w tym momencie bardziej szczęśliwa? Czy jest mi źle w mojej obecnej sytuacji?

Dopóki nie odpowiadam “Tak, jest mi tutaj źle. Chcę życie w rodzinnych stronach.” wiem, że to tylko tęsknota, na którą się sama zdecydowałam i zamiast gdybać lepiej przeżyć jak najwięcej w obecnej rzeczywistości. W innym przypadku mogę się tylko sama siebie spytać: “To co Ty, dziewczyno, tutaj jeszcze robisz?”.

Nikt za karę mnie tutaj nie trzyma, w momencie, kiedy uznam, że jest mi źle – zacznę pakować nasze rzeczy do kartonów i szukać najlepszego wyjścia razem z mężem. Z drugiej strony wiem, że kiedy wrócę do Polski – będę tęsknić za tym kawałkiem życia w Szwecji.

6. Czym zajmujesz się w Szwecji?

Pracuję jako konsultant w IT. Natomiast pracuję głównie z ludźmi, starając się pomóc im pracować wydajniej, z lepszą komunikacją i organizacją w zespole.

7. Jak wygląda proces poszukiwania pracy w Szwecji? Ciekawa jestem, na ile szwedzki rynek pracy jest otwarty na pracowników z Polski, nie mówiących po szwedzku?

Moje doświadczenie może nie być najlepszą miarą – oboje z mężem pracujemy w IT, a to dość specyficzna branża. W jego przypadku język i pochodzenie zupełnie nie ma znaczenia (dopóki mówi po angielsku). W moim język ma nieco większe, bo jak wspomniałam – pracuję z ludźmi, a nie każdy z nich mówi dobrze po angielsku (a ja dalej nie czuję się swobodnie z moim szwedzkim w tematach zawodowych), ale i tak nie był to jeszcze dla mnie problem.

Natomiast warto wspomnieć, że Szwedzi przykładają sporą wagę do referencji i zatrudniania z polecenia, a wiele ofert pracy ma klauzulę o płynnym szwedzkim.

Sam proces wygląda dość podobnie do tego w Polsce, z tą różnicą, że rozmowa kwalifikacyjna może odbyć się w knajpce z sushi, a człowiek nie czuje się jak na przesłuchaniu, a raczej jak na spotkaniu ze znajomymi.

8. Czym różni się praca w Szwecji od tej w Polsce? Czy są jakieś różnice kulturowe, które dostrzegasz i które wyjątkowo przeszkadzają Ci w codziennym funkcjonowaniu?

Najbardziej przeszkadza mi przerwa na lunch od 12:00 do 13:00, bo do tej pory posiłek nazywany lunchem (choć dla mnie to raczej obiad) jadłam godzinę lub dwie później 😉

Oprócz tego raczej są to różnice na plus – jest na tyle duże zaufanie do pracownika, że nie spotkałam się jeszcze ze sprawdzaniem godzin pracy ludzi (czy to przez podpis na liście czy kartę magnetyczną), często koledzy z biura (obu płci!) wychodzą o 15:30 czy 16:00, żeby odebrać dzieci z przedszkola. Mam też wrażenie, że społeczeństwo akceptuje, że kobieta może zajść w ciążę i nie spotkałam do tej pory szefa czy managera, który miałby problem z ciążą swojej podwładnej. Co więcej, mam zapisane w umowie, że firma ma obowiązek wspierać pracowników w łączeniu życia rodzinnego z zawodowym, podobnie jak zapis o równości płac niezależnie od płci, wyznania czy miejsca pochodzenia.

8. W moich wyobrażeniach Sztokholm to głównie kawy w pięknych miejscach, powolne życie, hygge i piękne, tajemnicze widoki, bo taki Sztokholm znam z Instagrama. Przyznaję, że nigdy tam nie byłam i jestem bardzo ciekawa, jak mieszka się w Sztokholmie? Czy jest tak, jak się spodziewałaś? Czy zdjęcia przedstawiające Szwecję na Insta mają coś wspólnego z rzeczywistością? Filozofia hygge to hit czy kit? 🙂

Hygge jest duńskie, Szwedzi mają lagom (ale też kochają światełka i świeczki)! A tak poważnie to o hygge polecam poczytać na blogu Simplife Natalii Knopek.

Sztokholm to na pewno nie jest powolne życie. Wygodne i spokojne, jeśli tylko chcemy – zdecydowanie! Ale daleka jestem od stwierdzenia, że żyje się tutaj w rytmie slow. Też mamy poranny szczyt komunikacyjny, ludzi spieszących się do przedszkola z dziećmi, korpo-dzielnię z targetami. Dla wielu osób work-life balance oznacza wyjście z pracy o 17, co chyba jest europejskim standardem. Mieliśmy świadomość przy wyprowadzce, że mimo wszystko przeprowadzamy się do europejskiej stolicy, a sama znam kilka osób, które porzuciły Sztokholm, bo był dla nich zbyt szybki.

Jeśli chodzi o instagramowy Sztokholm to potwierdzam, to miasto jest przepiękne! Niezależnie w jakiej dzielnicy się znajdę nie mogę się napatrzeć na architekturę i zieleń. Podobnie jeśli chodzi o wszechobecną naturę w Szwecji.

9. Kiedy napisałam na FB o wywiadzie z Tobą, pojawiło się pytanie o bezpieczeństwo w Szwecji. Powiedz, jak to wygląda z Twojej perspektywy, osoby mieszkającej w Sztokholmie na co dzień?

Niedługo po naszej decyzji o przeprowadzce i zapewnianiu wszystkich, że nic nam się nie stanie, był kwietniowy atak (samochód wjechał w tłum na popularnym deptaku w centrum miasta). Przyznam, że trochę nas to zmartwiło – za 1,5 miesiąca mieliśmy się przeprowadzić. Ale już na miejscu nie odczuwam zagrożenia.

Oczywiście, są pewne rejony miasta (choć w zasadzie są to przedmieścia), które mogą być bardziej niebezpieczne, ale np. w centrum Lizbony byłam świadkiem pogoni za złodziejem w centrum miasta w środku dnia, a mój mąż (jako nastolatek) kilkakrotnie doświadczył bliższego kontaktu z ‘dresiarzami’ w Rudzie Śląskiej. Wszędzie są ludzie, którzy mogą skrzywdzić innych.

Czytałam również komentarz o którym piszesz i tutaj muszę dodać, że z perspektywy mieszkańca Sztokholmu ciężko jest mi się odnieść do sytuacji w Malmö lub innych miejsc blisko Europy kontynentalnej. To trochę jak mówienie o marszu na 11-go listopada w Warszawie, kiedy mieszka się w Krakowie. Sztokholm zdecydowanie żyje, jest pełen młodych osób z całego świata, a na każdym kroku widuję rodziców z dziećmi. W mojej dzielnicy w lecie dzieciaki biegają na dworze do 21 – moje przedmieście jest spokojne.

10. Słyszałam, że szwedzki rząd umożliwia naukę języka za darmo. Powiedz, jak to wygląda w praktyce? Co trzeba zrobić i jakie warunki spełnić, aby zorganizować lekcje za darmo?

Trzeba mieć prawo pobytu, często wymagają tzw. personnummer (odpowiednik numeru PESEL), ale w przypadku obywateli UE wystarczy paszport, żeby móc się zapisać do SFI (Svenska För Invandrare). Zależnie od znajomości języka i wykształcenia zostaje się przydzielonym na poziom kursu – pierwszy podział jest na osoby bez żadnej edukacji (również analfabeci), osoby z wykształceniem podstawowym oraz z wykształceniem wyższym, a drugi podział to znajomość języka. Uczyć można się w trybie dziennym (od takiego zaczynałam, ponieważ zaczęłam pracę dopiero po dwóch miesiącach w Szwecji) tj. 5 dni w tygodniu przez 4h dziennie, wieczorowym (2-4 razy w tygodniu po 3h) lub weekendowym. Można zmieniać szkołę oraz tryb dowolnie, a kończąc zajęcia w teorii powinniśmy się posługiwać językiem na europejskim poziomie B1.

11. Mieszkasz w Sztokholmie już kilka miesięcy, domyślam się, że większość wolnego czasu spędzacie z mężem na odkrywaniu tego miasta. Czy mogłabyś polecić kilka miejsc o których nie przeczytamy w przewodniku, a które są wyjątkowo warte zobaczenia?

Nie wiem czy są one w przewodniku, ale zdecydowanie mogę polecić Rosendals Trädgård na wyspie Djurgården, Stockholm Public Library oraz wyspę Långholmen przy ładnej pogodzie. W lecie warto wybrać się nad wodę np. w rejon Vinterviken. Z topowych atrakcji miasta to obowiązkowo spacer po Gamla Stan oraz Muzeum Vasa.

12. Przed przeprowadzką byłaś w Sztokholmie kilka razy. Czy masz jakieś świetne miejscówki noclegowe, godne polecenia? Szwecja to drogi kraj, więc znalezienie czegoś fajnego, w rozsądnej cenie, może być sporym wyzwaniem. Gdzie polecasz się zatrzymać?

Oj, bardzo trudne pytanie. Niestety, ciężko w Szwecji oczekiwać miejsc za ceny polskie. Mogę polecić przeszukanie serwisu airbnb, nocleg w Uppsali zamiast w Sztokholmie (choć wtedy dochodzi opłata za transport), a jeśli ktoś wybiera się do Szwecji w lecie to… camping (najbliższy, który znam to Klubbensborg).

Raz wynajmowaliśmy pokój przez airbnb, a drugi raz spaliśmy w hotelu w centrum (Kungsträdgården Hotel, przyjemne miejsce, ale ceny zdecydowanie mniej).

Problem z mieszkaniem w danym miejscu jest taki, że śpię w mieszkaniu, we własnym łóżku, więc nie potrzebuję sprawdzać oferty hoteli lub innych miejsc do zatrzymania się.

13. Co doradziłabyś dziewczynom, które chcą przeprowadzić się do innego kraju, ale boją się zaryzykować? Przeprowadzka, wynajem mieszkania, rezygnacja z pracy, to wszystko wymaga dużego wysiłku i poświęcenia i z pewnością nie jest łatwe.

Ale jest zdecydowanie łatwiejsze niż 5 lub 15 lat temu! I radziłabym z tego mocno skorzystać – ‘do your research’ zanim podejmiesz decyzję. Nam jest prościej, bo pracujemy w IT. Dzięki temu ofertę pracy można znaleźć na LinkedIn, rozmowę odbyć przez Skype, a umowę wysłać jako skan. Ale niezależnie od pracy jaką wykonujesz, warto pracy poszukać jeszcze z Polski.

Według mnie warto wybrać miejsce, które już nieco znamy. Najlepiej też takie, w którym będziemy się umieć porozumieć (czy to w języku miejscowym czy po angielsku). O ile nie wyjeżdżamy na przygotowany dla nas kontrakt z mieszkaniem lub nie zatrzymujemy się u znajomych czy rodziny, warto mieć też nieco oszczędności, bo bardzo często pierwsze tygodnie to głównie wydatki, do tego w obcej walucie. Skoro o pieniądzach mowa – szukaj i pytaj ile kosztuje życie na miejscu, żeby wiedzieć o jakiej pensji rozmawiać i za jaką kwotę warto wynająć mieszkanie. Jeśli jeszcze jesteś studentką – poszukaj programów wymian studenckich, jedź na Erasmusa albo Camp America.

I niezależnie od wszystkiego: zawsze miej plan awaryjny, a na koncie kwotę, która wystarczy na bilet powrotny do domu.

14. Poza tym, że mieszkasz w Szwecji, dużo podróżujesz. Wiem, że w tym roku byłaś w Japonii, w Portugalii i w Polsce :). Jak udaje Ci się wygospodarować czas na tyle podróży?

Zacznijmy od zdefiniowania co oznacza ‘dużo podróżuję’ – w porównaniu do wielu innych osób spędzających w podróży kilka miesięcy w roku, podróżuję dość niewiele. W Szwecji mam 30 dni urlopu (mój mąż już ‘tylko’ 25), staram się jednak korzystać z tego czasu maksymalnie. Przede wszystkim mam świadomość, że podróż nie musi być długa i odległa, żeby była wartościowa. W tym roku byliśmy w Szwajcarii, Sztokholmie (zanim się tu przenieśliśmy), w Japonii, na wakacjach w Polsce. W Lizbonie byłam akurat na wyjeździe firmowym, zaraz po tym jak skończę odpowiadać na Twoje pytania pakuję plecak do Laponii, a kilka dni później przepakowuję się do walizki do Kopenhagi i Malmö.

Ale to tylko te dalsze, ‘fajniej brzmiące’ kierunki. Obok nich kilkakrotnie byliśmy w polskich górach czy zwiedzaliśmy okolice Sztokholmu (pociągiem oraz statkiem) i to też są wartościowe wyjazdy!

Warto wspomnieć, że istnieje coś takiego jak urlop bezpłatny – właśnie taki wzięłam na naszą podróż poślubną i dwa razy na okres świąteczny, bo cały zwykły urlop wykorzystałam wcześniej 😉 Mam znajomych, którzy na bezpłatnym wybrali się na 4 miesiące dookoła świata, a potem wrócili na swoje stanowiska w firmie. Sama coraz częściej rozważam takie rozwiązanie!

15. Która z podróży była dla Ciebie najciekawsza? Wniosła najwięcej do Twojego życia?

Bardzo ciężki wybór! Każda z podróży wnosi coś do mojego życia. Pytając o najciekawsze, najbardziej niezwykłe miejsce to bezwątpienia Japonia. Jednak jeśli miałabym wskazać podróż z największą liczbą doświadczeń to będzie to Gruzja – niezwykle ciekawe przeżycie, zupełnie inna mentalność napotkanych ludzi. Dla nas także była to dość niecodzienna forma, bo poruszaliśmy się po kraju marszrutkami, prywatnymi ‘taksówkami’, wewnętrzną linią lotniczą i po raz pierwszy w życiu łapałam stopa. Ale jest to też jedyne miejsce, gdzie cieszyłam się, że już wyjeżdżam.

16. Czy masz jakąś uniwersalną radę dla dziewczyn, które chcą wziąć życie w swoje ręce i zacząć realizować swoje marzenia?

Być może będzie to nieco przekorne, ale przede wszystkim nie warto uzależniać naszego szczęścia od spełniania marzeń. Za to warto mieć świadomość tego, co niesie ze sobą spełnienie danego marzenia. Myślę, że Ty również się ze mną zgodzisz, że każde z nich ma dwie strony – niezależnie od tego o czym marzymy, decydując się na podążanie w jednym kierunku zawsze z tyłu głowy jest świadomość, że gdzieś dzieje się życie bez nas, że coś też tracimy. Nie warto w pogoni za jednym marzeniem lekceważyć swoje życie, bo może nam umknąć zupełnie inny rodzaj szczęścia lub małe marzenia spełniające się obok cały czas.

Odpowiadając jednak na Twoje pytanie: policz ‘5, 4, 3, 2, 1’ i zacznij działać. Oczywiście, niektórzy mają łatwiej, niektórzy mają więcej pomyślności w życiu, ale niewiele doświadczeń wydarza się samoczynnie. Próbuj i działaj, bo jak nic nie zrobisz… to nic się nie zmieni.

17.  I na koniec moje ulubione pytanie :). Jakie jest Twoje największe marzenie podróżnicze? Jakie miejsce planujecie odwiedzić w najbliższym czasie?

Podróż dookoła świata jachtem oraz arktyczna wyprawa jachtowa. Nie wiem jednak czy się odważę 😉
W najbliższym czasie północ Szwecji (Kiruna oraz Abisko), kilka dni później Kopenhaga, a pod koniec grudnia mój ulubiony kierunek. Polska, lecimy do domu.

Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę porzucić podróżowanie po Azji i zamieszkać w Skandynawii! Może i mi kiedyś uda się zrealizować to marzenie. Dajcie znać, jak podobał Wam się wywiad z Kasią. Macie jakieś przeprowadzki albo dalekie podróże w planach? Odwiedzajcie Kasię na jej stronie [KLIK] aby znaleźć więcej informacji o jej przygodach. A ja już teraz zapraszam Was na kolejny wywiad z tej serii, tym razem będę rozmawiać z Olą, która na swoim koncie ma mieszkanie w Norwegii i Japonii. Będzie egzotycznie! Jeśli macie ochotę dołączyć do naszej Babkowej społeczności, możecie to zrobić tutaj [KLIK]. Babki w drodze czekają na wszystkie chętne Babki :). 

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!