O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Kolej transyberyjska, czy była spełnieniem naszych marzeń?

Lubisz oglądać brzydkie stopy, ludzi dłubiących w nosie i wąchać śmierdzące pachy? Lubisz zapach cebulowej kiełbasy i gotowanego jajka? Lubisz patrzeć przez brudną szybę na świat? Koniecznie wybierz się w podróż koleją transyberyjską!

W internetach o podróży koleją transyberyjską przeczytasz same dobre rzeczy. Ludzie piszą, że to przygoda życia, możliwość poznania rosyjskiej kultury, przekrój całego społeczeństwa w jednym miejscu. Jednak, czy w kilkudniowej podróży pociągiem faktycznie może kryć się coś pięknego?

Koleją transyberyjską jechałam dwukrotnie. Za pierwszym razem pokonałam trasę Nowosybirsk – Moskwa, za jedynych towarzyszy mając paputcików spotkanych w wagonie. Miałam dwadzieścia lat i wciąż zastanawiam się, z której kieszeni swojego płaszcza wyciągnęłam odwagę na samodzielną podróż. Drugim razem jechałam z Mężem, niespełna dwa tygodnie temu. W pociągu zamknęliśmy się na trzy i pół doby, aby z Moskwy dojechać do Irkucka. Czy każda z tych podróży była taka sama?

Opiekujący się Wujaszek, Babuszka – znachorka, która wywróżyła mi męża rozwodnika i ślub w wieku dwudziestu siedmiu lat, wspólne palenie papierosów między wagonami, samogon i swojska kiełbaska – te atrakcje spotkały mnie jedynie podczas pierwszej, samotnej podróży.

Wyobraź sobie, że w otwartym przedziale w polskim pociągu spędzasz cztery dni. Łazienka śmierdzi, Ty jeszcze bardziej, kleisz się od potu. W każdym napotkanym człowieku widzisz potencjalnego złodzieja. Brzmi kusząco, prawda?

Właściwie moja druga podróż koleją niewiele różniła się od tego opisu. Okej, dostaliśmy czystą pościel w śmiesznym woreczku i dwie tęgawe panie, które zaopiekowały się nami w podróży. Kilka razy dziennie podszedł do nas Naczelnik pociągu i zapytał, czy wszystko gra. Rubaszna pani z wąsem wyciągnęła szklankę i pobiegła do samowaru zaparzyć herbatę tuż po ruszeniu pociągu. Wszyscy maszerowali w śmiesznych dresikach i podomkach podkreślających istniejące boczki.

Ale czy to wszystko warte jest miana podróży życia? Bo przecież tak okrzyknięto, zresztą nie raz, podróż koleją transyberyjską.

Pewnie można ją tak nazwać, ale czy to piękno kryje się w samej podróży pociągiem? Tak naprawdę wszystko to kwestia szczęścia. Możesz trafić podobnie, jak ja za pierwszym razem i opowiadać innym o cudownych chwilach spędzonych w kolei. Jednak, równie dobrze może okazać się, że Twoimi towarzyszami podróży będą robotnicy wracający do domu po roku pracy w europejskiej części kraju, których największą radością jest przebywanie w stanie upojenia alkoholowego i przeciągającej się nieprzytomności.

Wybierając się w podróż koleją, nie miej żadnych oczekiwań. Słomka vel Słomkelho.

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!
  • Hm, nie za pozytywny to obraz kolei transsyberysjkiej – moze sie kiedys wybiore to zobacze jakie ja bede miec wrazenia 😉
    Pozdrawiam,
    Aga

    • Slomka

      Zawsze najlepiej sprawdzić to na własnej skórze! 🙂

      Pozdrawiam,
      Słomka