O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Książki, które czytam w podróży

Dzisiaj pomyślałam sobie, że napiszę Wam o książkach, które czytam w podróży. Wielu osobom wydaje się, że ludzie będący w drodze czytają książki o podróżach właśnie, ale ja ich szczerze nie znoszę. Czasami sięgam po reportaże, jednak zwykle nasza przygoda kończy się po kilku stronach. No nie lubię i już. Od czytania o podróżach wolę samo podróżowanie, a w drodze czytam książki, które są jak ulubiony serial oglądany po kolacji. Sprawiają, że na chwilę przestaję myśleć i całą sobą wnikam w świat wyobrażonej postaci.

Możecie się dziwić, ale często jestem po prostu przesycona pięknymi widokami, ogromną ilością wrażeń i mam ochotę najzwyczajniej w świecie się odmóżdżyć. Tak samo, jak człowiek, który wraca z pracy :).

Książki, które czytam w podróży

1. Przeminęło z wiatrem, Margaret Mitchell

To była książka, którą chciałam przeczytać od dawna, ale dopiero w podróży znalazłam na to czas. Co tu dużo mówić, według mnie jest genialna! Musiałam ukrywać się pod śpiworem, żeby Bartek nie widział, że zarywam noc na skończenie historii o Scarlett i Retcie.

2. Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior, James Rebanks

Może nie jest to książka o porywającej fabule, ale dała mi sporą wiedzę o hodowli owiec, która okazała się całkiem przydatna podczas naszej podróży po Mongolii. Pokazuje również mądre podejście do jedzenia mięsa i szacunku do pożywienia, o jaki trudno, gdy kupuje się jedzenie w supermarkecie i właściwie rzadko zastanawia się nad tym, skąd ono właściwie pochodzi.

3. Zanim się pojawiłeś, Jojo Moyes

To książka do której nie byłam przekonana, bo tytuł i okładka zapowiadała typowe romansidło. Do kupienia jej przekonały mnie pozytywne opinie na lubimyczytać i pozytywna opinia na blogu Igi [KLIK]. Jak dobrze, że nie dałam się zniechęcić okropnej okładce. Książka okazała się nie mieć nic wspólnego z typowym romansem, przez nią zarwałam też kolejną noc podczas rowerowej przeprawy przez Pamir, co może nie było zbyt rozsądne :P.

4. Kiedy odszedłeś, Jojo Moyes

Druga część książki „Zanim się pojawiłeś”. Przy tej pozycji nie miałam już żadnym wątpliwości, po prostu chciałam poznać dalsze losy bohaterki! Nie zawiodłam się, a kolejna nieprzespana noc za mną :).

5. Mleko i miód, Rupi Kaur

To pozycja po którą chciałam sięgnąć jeszcze będąc w Polsce, ale jakoś nie starczyło mi czasu. W podróży zdarza mi się tęsknić za poezją. Wszystkie moje tomiki wierszy zostały w kartonach na którymś strychu, a trudno jest znaleźć fajne pozycje w wersji na Kindle’a. Dlatego, kiedy natknęłam się na cytat z tej książki na instagramie, od razu ją kupiłam. Przeczytałam ją w niecałą godzinę i szczerze mówiąc nie zauważyłam w niej niczego odkrywczego i trudno jest mi zgodzić się z opiniami w stylu „to książka, którą każda kobieta powinna mieć na sypialnianej półce”. Mimo wszystko, jest to pozycja, którą warto przeczytać, ale może nie na jeden raz :).

6. Mężczyzna, który gonił swój cień, David Lagercrantz

Jak tylko dowiedziałam się, że na rynku pojawiła się kolejna część Sagi Millenium, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Co prawda, piąta część nie jest napisana przez tego samego autora, co pierwsze trzy części, ale książkę czyta się równie dobrze. Niestety fabuła jest dużo prostsza i nie zachwyca tak, jak w poprzednich częściach. To chyba trudne, naśladować mistrza kryminału.

7. Cień góry, Gregory David Roberts

Drugi tom książki „Shantaram”, który mi podobał się bardziej, niż pierwszy, ale może to dlatego, że czytałam go będąc w podróży i miałam mniej rozpraszaczy. Obie książki ułatwiają zrozumienie Indii, mają masę ciekawych cytatów i po prostu dobrze się je czyta. Zainspirowani Shantaramem również jeździmy po Indiach swoim własnym i cudownym Royal Enfieldem :D.

8. Cisza, Erling Kagge

Książka godna uwagi, jednak podobnie jak w przypadku „Mleko i miód”, raczej nie jest to pozycja, którą dobrze jest przeczytać za jednym razem. To książka do której warto zaglądać, co jakiś czas, aby przypomnieć sobie różne ogólniki, które generalnie wszyscy znamy, ale często o nich zapominamy.

9. Saga Zmierzch, Stephenie Meyer

Wiem, śmieszne, sama się z tego śmieje :D. Na swoją obronę mam tylko to, że przeczytałam Sagę Zmierzch w wersji angielskiej, w ramach poprawiania swojego angielskiego, co bardzo polecam! Książka napisana jest w bardzo prosty sposób, co zdecydowanie ułatwia zrozumienie.

Wiecie, jakich książek najbardziej brakuje mi w podróży? Kulinarnych! Będąc w domu często przeglądałam je sobie, zastanawiając się, co ugotuję i upiekę, oglądając piękne zdjęcia. Niestety, kulinarne wersje książek na kindle’a to nie to samo…

Jak to jest u Ciebie? Lubisz czytać książki podróżnicze, czy tak jak ja, wolisz sięgać po pozycje zupełnie niezwiązane z podróżowaniem? Jestem ciekawa, jak to wygląda w Twoim przypadku!

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!
  • Ja w podróży wolę czytać powieści niż szeroko pojętą literaturę podróżniczą. Raczej z tych samych przyczyn co Ty. Staram się odmóżdżyć, przenieść gdzie indziej, poszukać jakiejś opowieści. Ale też nie jest to regułą. Z wielką przyjemnością będąc w drodze przeczytałem np. książkę drogi „Makaron w sakwach” Piotra Strzeżysza. Myślę, że dobrze napisane książki zawsze się obronią.
    Pozdrawiam

    • Po „Makaron w sakwach” jeszcze nie sięgałam, chociaż twórczość Piotra (głównie blogową) bardzo sobie cenię. Może, jak najdzie mnie ochota na książkę drogi, to przeczytam 🙂
      No i właśnie, fajnie się czasem odmóżdżyć i nie myśleć w kółko o podróżach 😛 nie tylko podróżami człowiek żyje!
      Pozdrawiam 🙂