O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Na kogo możesz trafić w autostopie?

Podróż autostopem jest nudna.

Nie zrozumcie mnie źle, ma swoje momenty, ale zwykle jest nudna jak film pornograficzny z udziałem amiszów. Przez pół godziny machasz ręką, aż Ci jebaniutka zdrętwieje, a efektów brak. Po raz trzy tysiące sześćdziesiąty czwarty powtarzają się te same kwestie: „tak, jesteśmy małżeństwem”, „nie, nie możesz się z nią ożenić”, „nie, nie boimy się”, „tak podoba nam się tutaj”, „nie nie chcę zostać amiszem”, „tak, mogę wysiąść na najbliższym skrzyżowaniu”, „tak, podoba mi się twoja broda”, „nie, nie chcę jechać autobusem”… Potem kolejny samochód i znowu to samo… „I tak kurwa do zajebania” (cyt. Nic śmiesznego) chciałoby się rzec.

Jazda autostopem, przynajmniej dla mnie, była zawsze jedynie środkiem dotarcia do celu. W kieszeniach wiało, więc często był to jedyny sposób na dotarcie w niektóre miejsca, na poznanie przypadkowych ludzi, sprawdzenia się w niecodziennych sytuacjach. Nie czuję, jakbym się wykąpał w kociołku zajebistości, tylko dlatego, że przejechałem kilkadziesiąt tysięcy kilometrów tym sposobem, „jechać autostopem przez życie” też nie mam zamiaru. Po prostu chęć poznania była w nas zawsze silniejsza niż głód i niewygody, cała filozofia. Mam nadzieję, że jeszcze jakiś czas tak pozostanie.

Podróż ma być mecząca, po to Baranku, żebyś docenił miejsce do którego udało Ci się dotrzeć. – B. vel Pablo Burdelho

Gdy człowiek jest znudzony, mózg pracuje śmiesznie, często zajmuje się pracą twórczą, kategoryzuje, wyciąga dziwne wnioski. Nasze, jakże światłe mózgi, stworzyły klasyfikację kierowców, którzy decydują się na podwiezienie autostopowicza. Prezentuję ją poniżej:

Zapierdalacze (aka. Gangsta Style)

Typ często występujący w Rumuni. Jeździ zwykle „podrasowaną” Mazdą albo samochodem spod znaku „Bóg Mnie Wybrał”. Zwraca uwagę na to, aby szerokość spoilera jego samochodu dwukrotnie przekraczała długość. Niestety, nie potrafię przytoczyć co mówi, gdyż beat z głośników skutecznie tłumi jakiekolwiek próby konwersacji. Pozostaje słuchać i modlić się o życie.

Cichy Wojtek

Cichego Wojtka nie dotyczą pytania z początku tego posta, cichy Wojtek się nie odzywa. Cichy Wojtek milczy i zerka. Czasami nieśmiało się uśmiechnie. Cichy Wojtek jest fajny, jadąc z cichym Wojtkiem spokojnie można sobie uciąć drzemkę. Cichy Wojtek jest błogosławieństwem każdego autostopowicza, który jest w drodze dłużej niż 2 dni.

Pomocnicy (aka. Wujek dobra rada)

Jedzie sobie taki i nagle spotyka autostopowiczów, on już wie, wie to od momentu kiedy ich zobaczył, a może wie to od urodzenia? Oni stoją w złym miejsc! Powinni jechać autobusem! Tutaj nie można! Nie możecie tam jechać! To nie tam! Twoja Matka nie nazywa się Beata! Zaraz wezwę policję! Słowem, Przykładny Obywatel.

Matka Teresa (nie od kotów)

Typ niezwykle podobny do Babci, która wciskała Ci cichaczem jedzonko do pyska, kiedy ty z wrażenia otwierałeś paszczę oglądając Kubusia Puchatka. Nie odmówisz, nie ma przeproś, musisz zjeść wszystko co Ci da. Nawet nie myśl, że puści Cię wolno, jeżeli wcześniej nie zabierze Cię do domu. Nakarmi, napoi, ulula i zaśpiewa kołysankę. Rano przepisze na Ciebie swój dom i przedstawi Cię sąsiadce. Matka Teresa, może być obojga płci, przykład znajdziecie w opisie Arbuz Guya z serii poznanych w podróży.

Gdzieś się wciśniecie

Człowiek święcie przekonany, że jeździ samochodem z gumy. Osiem osób w Tico, nie ma problemu! Dwanaście w cinquecento, luzik, jeszcze dwie się na dach zmieszczą. Jedziesz ściśnięty, jak dupa wielbłąda podczas burzy piaskowej albo przeciętny pasaż autobusu 190 o 8 rano. Jedyne nad czy się zastanawiasz to, czy twoje zdrętwiałe nogi uda się jeszcze odratować?

Jesteśmy wdzięczni wszystkim z nich i każdemu z osobna za podwózkę, bez nich nie przeżylibyśmy tylu cudownych chwil! 🙂

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!