O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Kazachska beztroska

Pierwszy obraz, jaki pojawia się w mojej głowie na myśl o Kazachstanie, to miejsce w środku pustyni, którego nie udało mi się uchwycić na zdjęciu.

Bezsenna noc, szklanka mleka i tysiące myśli w mojej głowie. Ćwierkający ptaszek za oknem, jest chyba jednak wczesny poranek. Dopiero co wschodzące słońce też o tym przypomina. „Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz” leci w mojej głowie na widok wskazówek zegara. Po kilku godzinach zastanawiania się co tu zrobić, żeby zasnąć, zamiast odliczania baranków od stu do jednego, postanowiłam wstać i napisać post.

W mojej głowie kłębi się jedna myśl. Tak chciałoby się poddać beztroskiej wędrówce. 

Wyjechać, uciec gdzieś na bezdroża starego, poczciwego Kazachstanu. Pokochałam go za dzikość, a teraz właśnie jej mi brakuje.

Pierwszy obraz, jaki pojawia się w mojej głowie na myśl o Kazachstanie, to miejsce w środku pustyni, którego nie udało mi się uchwycić na zdjęciu.

Jechaliśmy półtora dnia z wyjątkowo wkurzającym kierowcą ciężarówki, Rosjaninem, który jako jedyny z napotkanych nie mógł mnie zrozumieć (to bywa naprawdę frustrujące!). Pokonaliśmy z nim co prawda ponad tysiąc kilometrów, więc może nie powinnam narzekać, ale co tam. Był wyjątkowo gburowaty! Jednak to właśnie podczas tej trasy uchwyciłam swoimi oczami widok, który na długo pozostanie w mojej głowie. Niby nic, kilka wielbłądów, jakaś zawalająca się rudera. Ale czasem już tak jest, że zwykłe miejsca mają w sobie o wiele więcej uroku, niż wszędobylskie zabytki. W Kazachstanie zabytków nie ma zbyt wiele. Jedyny ładny budynek wybudowali Uzbecy i jest uderzająco podobny do wszystkich znajdujących się w Uzbekistanie. Pewnie z tego powodu do Kazachstanu nie zagląda zbyt wielu turystów, co mi osobiście bardzo odpowiada!

Spędziliśmy tam miesiąc, tak już dawno, lata temu.

Tydzień szlajaliśmy się po górach, kilka dni przeprawialiśmy przez Szaryński Kanion, spotkaliśmy się oko w oko ze skorpionem, słuchaliśmy śpiewu piaskowych wydm i wcinając najlepsze arbuzy na ziemi oddawaliśmy się beztrosce. Chce mi się z powrotem tych Kazachskich pól, tych otwartych ludzi, ze strony których nigdy nie przytrafiło nam się nic złego, a przede wszystkim tych wolno upływających chwil…

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!