O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Jak kupić rowery w Chinach?

Kilka słów o tym, jak kupiliśmy rowery w Chinach.

Pomysł na rowerową przygodę pojawił się w naszych głowach na długo przed wyruszeniem w podróż dookoła świata. Właściwie, najpierw pojawił się w głowie Bartka, który ma na swoim koncie rowerową wyprawę przez Skandynawię. Ja zawsze chciałam spróbować, ale bałam się, bo wiecie, kondycja nie taka, ciężko, pod górkę, sakwy i w ogóle. Są takie dwie trasy w Azji, których przejechanie rowerem przyprawiało nas o ciarki. Jedną z nich jest Pamir Highway, drugą Karakorum (najwyższa autostrada na świecie!). Chociaż nazywanie obu tych dróg autostradami to oczywiście duża przesada.

Będąc w Mongolii wiele dni spędziliśmy na zastanawianiu się, co będziemy robić po Chinach. Pomysłów mieliśmy wiele, a podjęcie decyzji nie należało do najprostszych. Z jednej strony chcieliśmy wylegiwać się na plaży w Tajlandii, przytulać słonie w Kambodży i uczyć dzieci w Wietnamie (to bardziej ja :)), a z drugiej marzyło nam się dokończyć eksplorację Azji Centralnej, którą zaczęliśmy… pięć lat temu (jak to się dzieje, że czas tak szybko mija?).

Po wielu dyskusjach, rozważaniach, co byłoby fajniej porobić, stanęło na Pamirze! Postanowiliśmy kupić rowery i spełnić jedno ze swoich marzeń. Co z tego, że wcale nie mam kondycji i wielu mogłoby się wydawać, że na rowerową wyprawę się po prostu nie nadaję. Postanowiłam, że to zrobię i udowodnię wszystkim, że można spełniać swoje marzenia nawet, jak wydają się nierealne :).

Pamir na rowerze

Jak kupić rowery w Chinach?

Z naszej perspektywy rowery najłatwiej jest kupić w Pekinie. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest spora szansa, że trafisz na kogoś kto mówi po angielsku albo chociaż zna kilka słów w tym języku. To naprawdę przydatna sprawa, kiedy chcesz wypytać o te wszystkie rzeczy, na których ja się nie znam, a zna się mój Mąż.

Plusy kupowania rowerów w Chinach

Ogromną przewagą chińskich rowerów nad zachodnimi jest cena. I to nawet w takich sklepach jak GIANT czy MERIDA. Rowery w Chinach są sporo tańsze. Jasne, pozostaje modlić się o to, aby nie były całe podrobione, ale właściwie… Takie ryzyko jest zawsze, a Chiny to naprawdę mocno rozwinięty kraj, który z Bazarem Tysiąclecia i śmierdzącym plastikiem chińskim centrum handlowym ma niewiele wspólnego.

Minusy chińskich rowerów

Rozmiar. Dla mnie nie był on problemem, bo mając swoje 167 centymetrów nie odstaję zbytnio od chińczyków płci męskiej. Ale Bartek, mierzący 186 centymetrów miał spory problem ze znalezieniem roweru na swą miarę. GIANT i MERIDA oferują rozmiar S, M, L w wersji na chińczyka i to by było tyle. A dla tego człowieka potrzebowaliśmy rozmiaru XXL! I jak to zrobić? Z pomocą przyszła mała firma, która specjalizuje się w produkcji rowerów trekkingowych na długie podróże, czyli… Jakby nam z nieba spadła! Znaleziona przez naszą cudownie pomocną hostkę, u której spędziliśmy kilka dni. Swoją drogą, zorganizowała dla mnie też warsztat kulinarny!

pamir na rowerze

Okej… Kupiliśmy rowery w Pekinie, ale swoją przygodę z nimi chcieliśmy zacząć dopiero w Kaszgarze, bo nie uśmiechało nam się spędzić miesiąca na przemierzaniu pustyni… Co zrobić?

My, jak to my, do ogarniętych ludzi nie należymy, dlatego za cały proces kupowania rowerów zabraliśmy się zdecydowanie za późno, bo… na tydzień przed końcem naszej chińskiej wizy. Chcieliśmy, aby nasze rowery zostały wysłane pocztą, a w tym czasie my dojechalibyśmy sobie pociągiem do Kaszgaru (biletów oczywiście nie mieliśmy, o czym pisałam w tym poście [KLIK]). Tutaj nasza mała rowerowa firma spisała się na medal. Ryzyko, że rowery nie dojdą istniało ogromne (mieliśmy kilka planów B na tę okoliczność, a jakże), ale wszystko się udało i w ten sam dzień, w który dojechaliśmy do Kaszgaru my, dojechały też nasze rowery.

Standardowo paczki z Pekinu do Kaszgaru docierają w ciągu tygodnia (chociaż zależy to od aktualnej sytuacji politycznej), więc fajnie mieć ten zapas kilku dni.

Sprzęt

W większość sprzętu zostaliśmy wyposażeniu w sklepie rowerowym, w którym kupiliśmy nasze pojazdy. To, czego nam brakowało kupiliśmy w Decathlonie (jest w Pekinie :)) i kilka szpargałów w Kaszgarze (mają całkiem nieźle wyposażone salony GIANT i MERIDA).

Jakie są te nasze rowery? Tutaj oddaję klawiaturę panu Mężowi, bo ja mogłabym Wam tylko napisać, że mój jest fioletowy, Bartka ciemno-zielony i oba mają skórzane siodełka marki Brooks :D.

Bartek: Tak w skrócie to mój rower jest cały na osprzęcie Deore, Bąbla na Alivio, oba mają stalowe ramy, opony shwalbe marathon plus, siodełka Brooks i solidne bagażniki, czyli taki przyzwoity europejski zestaw trekkingowy. Wspomniana mała firma nazywa się Boskey.

EDIT. Po przejechaniu Pamiru i słuchaniu wypowiedzi mego męża na temat naszych rowerów, potrafię jeszcze dodać, że są całe na Deore. Hihihi.

Póki co rowery sprawują się dobrze (tfu, tfu). Aktualnie udają się na odpoczynek do Polsce, ale może jeszcze kiedyś do nas wrócą, abyśmy wspólnie kontynuowali rowerową przygodę? Mieliśmy pomysł sprzedania rowerów w Duszanbe, niestety do kupienia nie zgłosił się prawie nikt… Miejscowi nie potrzebują tego typu rowerów, a trafić na turystę, który AKURAT chciałby kupić rower… No powiedzmy sobie szczerze, szansa na to była niewielka.

Pamir na rowerze

Wiecie, jaki jest dla mnie największy plus tej rowerowej przygody? Zawsze chciałam być bardzo aktywna fizycznie, nie dlatego, żeby jakoś super wyglądać, czy mieć #ciałogotowenaplażę (swoją drogę, uważam, że ciało gotowe na plażę mam cały czas), ale po prostu dla swojego ZDROWIA. No i nie zawsze mi się to udawało. Sami pewnie wiecie, jak to jest. A to ciekawy film w telewizji leci, a to upieczenie ciasta wydaje się dużo atrakcyjniejszą propozycją, niż zapocenie się w siłownianej sali na zumbie… No więc, zawsze brakowało mi samozaparcia, żeby ćwiczyć REGULARNIE. I mam ogromną nadzieję, że ta rowerowa przygoda stanie się dla mnie takim początkiem, początkiem REGULARNEJ aktywności.

Pamir na rowerze

Tymczasem nasza Pamirska przygoda już za nami. Daj nam kilka dni, a na blogu opublikujemy wpis z Pamirskimi przygodami i wskazówkami. Pojawi się też sporo nowych zdjęć! Przed nami nowe przygody, nowi ludzie do poznania, nowe potrawy do zjedzenia… w Indiach! Już za kilka dni pojawimy się w tym kraju różności. Trzymaj za nas kciuki! Jak myślisz, jaki środek transportu wybierzemy tym razem? 😀 

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!
  • Slav

    Ładna historia, czytam i pozdrawiam.

  • Ola

    czyli rowery z Chin są lepsze niż te w Polsce robione w Chinach?:D Świetnie, że udacie się do Indii! podrzuć jakiś przepis na fajne indyjskie żarełko <3

    • Haha, i to jest pytanie 😀
      Postaram się ogarnąć jakiś fajny przepisik 🙂 🙂 🙂
      Buziaki!