O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Dlaczego postanowiłam się zorganizować? Co pomogło mi w pracy nad organizacją?

Pamiętam, jak miałam 18 lat i przygotowywałam się do matury

Naukę zaczęłam dużo wcześniej, ale przez ostatni miesiąc, kwiecień, cisnęłam na całego. Do szkoły chodziłam tylko na niektóre przedmioty, a poza tym siedziałam w domu i codziennie, od 8 rano do popołudnia, czytałam podręczniki od biologi i robiłam notatki. Miliony notatek. Chciałam umieć wszystko i być przygotowana na każdą ewentualność. Pech chciał, że na maturze było akurat to, czego nie przerabiałam, nie umiałam, cykl rozrodczy czegoś tam. Jakiejś rośliny. Ale ja nie o tym. Mając te 18 lat byłam idealnie zorganizowaną dziewczyną, która miała czas na naukę, na szwendanie się z koleżankami, na koncerty, na chłopaka i jeszcze na prowadzenie fotobloga! Niejednokrotnie zastanawiam się nad tym, jak ja to robiłam. I nieraz zazdroszczę sobie, sprzed hmmm 8-10 lat (sic!). Bo wiecie, życie zorganizowane naprawdę jest fajne, ciekawe i dużo przyjemniejsze od tego rozwlekłego.

Tak się składa, że odkąd wróciliśmy z podróży, czyli od początku grudnia, walczę z własną organizacją.

Po pierwsze, jeszcze przed wyjazdem nie należałam do grona osób dobrze zorganizowanych. Po drugie, bycie w podróży to taka sytuacja, która zupełnie nie sprzyja organizacji. Każdy dzień jest inny, a Ty masz do roboty o wiele ciekawsze rzeczy, niż Twoja własna organizacja. No i zwykle chce Ci się zwiedzać, oglądać, poznawać. Nie musisz tych przeżyć wpisywać w swój kalendarz. Po trzecie, moje samopoczucie po powrocie było naprawdę kichowate. Było mi tak źle z powodu powrotu, kołnierza i miliarda spraw, które mieliśmy na głowie, że problemem było dla mnie wstawanie z łóżka, a tym bardziej organizacja swojego czasu. Z tych powodów czułam wewnętrzną potrzebę, aby z tym walczyć.

No dobra, ale teraz możecie się zastanawiać nad tym, jak w ogóle to zrobiłam?

Byłam w totalnej rozsypce i zupełnie nie wiedziałam czego chcę, więc nie było to łatwe. Wiedziałam jednak, że dłużej tak nie mogę. Zdawałam sobie sprawę, że nie chcę spędzić najlepszych lat swojego życia na plątaniu się to tu, to tam. Chciałam się zorganizować i robić to, co dla mnie ważne, a nie miliardy innych rzeczy, którymi zapychałam głowę, a były zupełnie pozbawione sensu.

Co pomogło mi w mojej pracy nad organizacją?

1. Odpowiedź na pytanie „Czego Ty właściwie chcesz, kobieto?

Po prostu usiadłam ze swoim ulubionym zeszytem przed sobą i zaczęłam wypisywać. Wypisywałam absolutnie wszystko, co przychodziło mi do głowy. Pierwszą odpowiedzią na mojej liście było „chcę gówna psiego”, więc zapisywałam naprawdę wszystko, co wpadało mi do głowy! Zapisałam odpowiedziami jakieś 3-4 strony w zeszycie. Oczywiście tuż obok takich odpowiedzi, jak ta wspomniana wyżej, znalazła się masa innych, dużo poważniejszych i bezpośrednio związanych z jakością mojego życia. Możesz myśleć sobie, że takie wypisanie odpowiedzi na kartce nic nie da, bo przecież masz je w głowie. Jednak wiesz, to zupełnie inna sprawa, jak zobaczysz je na kartce, w zestawieniu z innymi podpunktami. Serio. Mi to pomogło.

2. Odpowiedź na pytanie „Dlaczego chcę się zorganizować?”

Tutaj wypisałam wszystkie zalety bycia człowiekiem zorganizowanym. To znaczy, zalety, które mi daje bycie zorganizowanym, a raczej rzeczy, które miałam zyskać dzięki organizacji. Ty możesz mieć zupełnie inne powody chęci ogarnięcia się, dlatego nie będę Ci moich odpowiedzi wypisywać. Co mnie cholernie zaskoczyło, bardzo pomocna okazała się dla mnie możliwość zaglądania do tych odpowiedzi w chwilach zwątpienia. Szczególnie na początku walki o mnie zorganizowaną. Może wydawać Ci się to śmieszne, ale potrafiłam zapomnieć dlaczego właściwie chcę się ogarnąć. Takie tam, wylatujące z głowy treści. Umysł człowieka jest naprawdę dziwny.

3. Pozbycie się rozpraszaczy

To chyba jeden z najtrudniejszych kroków do organizacji, szczególnie, jeśli prowadzi się bloga, tak jak ja i korzysta z kilku portali społecznościowych. Prześledziłam jednak swoją facebookową i instagramową aktywność i doszłam do wniosku, że w większości moje działania w social mediach wcale nie toczą się wokół bloga. Owszem, zaglądałam na FB z tego powodu, ale później wsiąkałam z powodu zdjęcia, które przypadkiem mi się wyświetliło i wiecie, nagle było dwie godziny później. Postanowiłam z tym skończyć, tak po prostu. Ostatecznie nie chcę spędzić swojego życia na bezsensownym przeglądaniu social mediów. Pierwszym krokiem było zablokowanie FB tablicy i usunięcie aplikacji FB z telefonu. Drugim wyłączenie powiadomień z Instagrama i gmaila. Przede mną jeszcze wyłączenie powiadomień z messengera i będę mogła powiedzieć, że jestem prawie wolnym człowiekiem. Wpadki wciąż mi się zdarzają, jasne, bo na przykład, przypadkiem zaloguję się w trybie incognito, w którym wtyczka do blokowania tablicy nie działa albo wejdę na FB przez telefon, bez użycia aplikacji (bo jest to możliwe!). Ale mam tych wpadek dużo mniej, dni stały się jakby dłuższe i czasu na wszystko dużo więcej.

Droga do zorganizowanego życia nie jest łatwa. Im więcej wolnego czasu, tym człowiekowi trudniej się sprężyć i w efekcie ma tego czasu mniej. Wciąż nie osiągnęłam takiej organizacji siebie w czasie na jakiej mi zależy, ale widzę, że jestem dużo, dużo bliżej mety. Wiem, jakie zalety ma bycie zorganizowanym człowiekiem i nie mam zamiaru odpuścić. Najlepsze lata mojego życia są właśnie teraz i nie mam zamiaru ich zmarnować. A co! 😛

A Ty? Chyba nie chcesz obudzić się za kilka lat z poczuciem, że mogłeś, a nie zrobiłeś? To wszystko leży tylko w Twoich rękach.

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!