O powolnym podróżowaniu przez życie
 

Będę podróżować w spódnicy!

Jakiś czas temu, jesienią, dołączyłam do spódnicowego projektu organizowanego przez Haukotellę. Klaudia stworzyła facebookową grupę 365 dni w spódnicy, która miała jej pomóc zrealizować spódnicowy projekt, a przy okazji zebrała sporą grupę Kobiet (ponad dwa tysiące!), dla których spódnice i sukienki to pewnego rodzaju sposób wyrażania siebie.

Dołączyłam do grupy z sympatii do Klaudii i ciekawości. Do kobiety zakładającej spódnice każdego dnia było mi daleko. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak dużo dziewczyn zrezygnowało całkowicie z noszenia spodni. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad ideologią noszenia spódnic, czy spodni. Zwykle kupowałam w sklepie akurat to, czego potrzebowałam i co wpadło mi w oko.

Początkowo przyglądałam się grupie z boku, po cichutku nosząc sobie spodnie, kiedy tylko miałam na to ochotę. Z czasem zachciało mi się większej ilości spódnic w mojej garderobie. Przecież to nie nowość, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pewnego razu, któraś z dziewczyn poruszyła temat podróżowania w spódnicy. Pomyślałam sobie wtedy, to jest to!

Dlaczego nie miałabym wyjechać w podróż dookoła świata w spódnicy i sukience?

Podczas wcześniejszych podróży często doskwierał mi fakt, że traktowano mnie jak mężczyznę. W krajach arabskich przesiadywałam z facetami przy jednym stole, jadłam z nimi posiłki, piłam alkohol. Nie do pomyślenia było, aby zrobiła to którakolwiek z tamtejszych dam! Czasami czułam się z niezręcznie z tego powodu i bardzo chciałam zbliżyć się do kobiet. Płeć piękna w krajach takich jak Iran, Kazachstan, Kirgistan, Mongolia (mogłabym wymieniać bez końca) rzadko nosi spodnie (a może nigdy?). Nic dziwnego, że ja, dziewczyna z zachodu, cała ubrana jak facet, nie byłam traktowana jak kobieta. Doszłam do wniosku, że podróżowanie w spódnicy ułatwi mi przełamanie bariery, która nas dzieliła.

A jak będzie w praktyce?

To się okaże! Relacja z podróżowania w spódnicy pojawi się na pewno, a już w kolejnym wydaniu strony pokażę Wam, jak wygląda moja podróżnicza garderoba.  

Mój Mąż podpowiedział mi jeszcze jeden plus całego spódnicowego przedsięwzięcia. W Mongolii, gdzie nie ma dróg, a tym bardziej przydrożnych toalet, o lasku również można tylko pomarzyć, spódnica ułatwia załatwienie fizjologicznych potrzeb :D.

Ciekawa jestem, co Ty myślisz o podróżowaniu w spódnicy? Próbowałaś? Jak to sprawdziło się w Twoim przypadku? A może uważasz, że podróżowanie w spódnicy jest niepraktyczne i niewygodne? Jakiś czas temu rozmawiałam z Marysią Giereszewską na ten temat, jeśli nie czytałaś, zajrzyj!

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!
  • Również należę do #365dniwspodnicy
    Ponad rol temu całkowicie wyeliminowałam spodnie z mojej garderoby, mimo że wcześniej nigdy nie przypuszczałam, że nastąpi ten moment. Co do podrózy w spódnicy – mam za sobą kilka pieszych pielgrzymek? Gorąco polecam i trzymam kciuki!

    • Slomka

      Zaskakujące, jak spódnice mogą uzależnić, prawda? 🙂

      Dziękuję, mam nadzieję, że się uda! 🙂

      Pozdrawiam!

  • Pola

    W spódnicy zawsze przewiewniej 😉

    • Slomka

      To prawda! 😀 Chociaż póki co, nie ma to znaczenia, w Moskwie mamy powrót do zimy 🙂