Podróżuj powoli ze Słomką i Bartkiem

W autostopie jak w życiu, różnie bywa. Czasami kogoś poznajesz i na drugi dzień nie pamiętasz jego imienia, a czasami obraz tej osoby zostaje w twojej głowie na zawsze. Pomimo, że w pamięci miejsca blakną, a ludzie trzymają się dobrze, to podczas gdy od naszej ostatniej autostopowej podróży minęły zaledwie cztery lata, ja jestem w stanie przypomnieć sobie twarze tylko kilku, może kilkunastu osób. Jedną z nich jest „Arbuz Guy”, kierowca starego Kamaza, którym przewoził arbuzy.

W wakacje 2012 roku wybraliśmy się stopem do Kazachstanu i Kirgistanu.

Planowaliśmy jeszcze odwiedzić Uzbekistan, ale niestety, ze względu na kampanię wrześniową musieliśmy wrócić wcześniej. Staliśmy sobie grzecznie przy drodze gdzieś w Rosji, łapiąc stopa, gdy zza zakrętu wyjechał rozklekotany kamaz. Nie do końca świadomi tego, na co się piszemy, wsiedliśmy do środka. Przywitał nas mały, nieogolony, lekko siwy Pan i na wstępie poczęstował arbuzem. Od początku stało się jasne, że to nie będzie komfortowa podróż. Maksymalna prędkość rozwijana przez tego kamaza wynosiła 50 km/h, a trząsł się przy tym, jak twerkujący murzyński tyłek z cellulitem. Biedny student jednak nie wybrzydza, bierze co dają.

Naszym kierowcą okazał się Czeczen.

Nienawidził Kazachów, dlatego że bili go, gdy był w wojsku. Miał syna z którym dawno stracił kontakt i nikogo bliskiego na świecie. Poza Kazachami, jak każdy Czeczen, nienawidził też Rosjan. Kto by lubił swoich okupantów? Jeśli miałbym go określić jednym wyrazem, użyłbym słowa smutny. Sprawiał wrażenie mocno naznaczonego przez życie, samotnego i nieszczęśliwego.

Relacja nawiązywana w autostopie jest bardzo specyficzna, poznajesz zupełnie obcą Ci osobę i stajecie się towarzyszami podróży, kimś bardzo bliskim, na bardzo krótką chwilę. 

Rzadko jest tak, że stop jest darmowy i nie chodzi tutaj o pieniądze. Osoba, która Cię zabiera nie zawsze robi to bezinteresownie, często zabiera Cię dlatego, że potrzebuje towarzystwa. W jednej chwili stajesz się przyjacielem, czasami psychologiem. Często musisz słuchać, reagować, wspierać lub po prostu być.

Arbuz Guy był taką właśnie osobą, która najzwyczajniej w świecie potrzebowała, aby ktoś jej wysłuchał. Rozpaczliwie szukał kogoś kto wypełni pustkę w jego życiu, nada mu sens. Znaleźliśmy się więc w odpowiednim albo nieodpowiednim miejscu, we właściwym albo niewłaściwym czasie, bo każda podróż kiedyś dobiega końca. Przychodzi moment rozstania i wtedy zadajesz sobie odwieczne pytanie.

Czy lepiej coś mieć i to stracić, czy nigdy tego nie mieć?

O TRAVEL SLOW

LISTY OD NAS

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Podobało Ci się? Podaj dalej!